ORYGINALNY: DobryKlik.plKLIK DLA ZWIERZAKÓW: PsiKlik.plKociKlik.pl

DobryKlik.pl

Przyczyń się do przekazania 5gr. Kliknij w cegiełke na stronie głównej Pomagamy pieskom codziennie

Lilith jest piękną 10-miesięczną damą w typie husky. Trafiła pod opiekę pary, która nie była świadoma jej kalectwa. Leczenie i operacje, jakich potrzebowała sunia w walce z odkrytą chorobą pochłonęły większość oszczędności jej opiekunów, dlatego zwrócili się z prośbą o pomoc do fundacji.

Poznajcie historię Lilith.


"W marcu w nasze ręce trafiła Lilith, którą z przyczyn losowych poprzednia właścicielka musiała oddać, a nie chciała, żeby trafiła do schroniska. Lilith 2 miesiące wcześniej miała wypadek samochodowy. Nie do końca świadomi uwierzyliśmy Pani, która nam ją oddała, że z pieskiem wszystko ok, tylko jak się zmęczy to trochę utyka. Niestety, okazało się że Lilith nie ma więzadeł w stawie skokowym.

W marcu miała zrobioną operację polegającą na odtworzeniu więzadeł poboczno- przyśrodkowych krótkich i długich stawu skokowego. I gdy wszystko było już na dobrej drodze, chcieliśmy rozpocząć rehabilitację, okazało się, że jedna śruba się poluzowała i implanty pękły.

W piątek 19 maja Lilith miała kolejną operację. Przyczyną wypadnięcia śruby okazała się choroba zwana osteolizą (rozmięknięcie kości), implant wymieniono na nylonowy, ale założono tylko jeden, drugiego nie dało się już założyć z powodu wspomnianej choroby kości.

Znowu czeka nas długie leczenie i rehabilitacja. Trudno w tej chwili oszacować koszty dalszego leczenia, bo nie wiadomo, jak łapka będzie się regenerowała. Lililth ma ogromne zaniki i przykurcze mięśni wszystko jest do wypracowania, ale potrzebna jest kosztowna rehabilitacja.

Prosimy o wsparcie finansowe, gdyż nasze oszczędności poświęciliśmy na ratowanie naszego poprzedniego haszczaka, który odszedł w grudniu po ciężkiej chorobie, a o którego zdrowie i życie walczyliśmy 2 lata. Lilith jest młodziutka, ma 10 miesięcy i całe życie przed sobą. Chcielibyśmy, żeby przeżyła je zdrowa, bo o jej szczęście sami zadbamy."


PsiKlik.pl postanowił wesprzeć Lilith zbiórką na 1600 zł

Klikając każdego dnia odsłaniacie obrazek, każde jego pełne odsłonięcie to 5 groszy,
które zasili zbiórkę.

Każdy z Was może także pomóc indywidualnie, wpłacając dowolną kwotę na cel.

1063.80 zł (66%)

pozostało jeszcze 536.20 zł

WSPOMÓŻ




Zrealizowane zbiórki:



Pomagaj psom codziennie Zbiórka na leczenie psa

Parę tygodni temu dostaliśmy zgłoszenie w sprawie skrajnie wycieńczonego, trzymanego na łańcuchu psiaka. Po zapoznaniu się z fotografiami wiedzieliśmy, że pies nie może czekać i że prawdopodobnie trzeba go będzie natychmiast odebrać i objąć opieką weterynaryjną. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie ciężko, że każde miejsce jest zapełnione innymi potrzebującymi biedakami, mimo wszystko nasi inspektorzy udali się do jednej z podświdnickich wsi. Bardzo szybko udało się odnaleźć psa, który nie miał siły wyjść z budy, leżał bez życia na skromnym posłaniu, na szmatach. Przebywał w brudzie i błocie, miski (a raczej stare garnki) były puste, a miejsce wody zajmowała tylko deszczówka, w dodatku cała w brudzie, stan psiaka wskazywał na to, że nie dostawał on zbyt często pożywienia, a jeżeli już to chleb maczany w resztkach zupy.

Rozmawialiśmy z właścicielką, a ona na to, że "to nie jej pies, był rodziców, oni zmarli, on tak został"... Nie było nawet z kim rozmawiać, nikt nie poczuwał się odpowiedzialny za psa. Kobieta odnosiła się w arogancki sposób, mówiąc że nie jest aż takim zwierzolubem, aby zabierać zwierzę do domu, że jego miejsce jest na łańcuchu, a ona nie ma czasu się nim zajmować. Od razu rzuca się w oczy, że zwierzę jest brudne, wychudzone, słania się na łapach, a w jego smutnych oczach widać przerażenie.

Nie mogliśmy go tam zostawić, mimo że nie mamy miejsca ani środków na leczenie. Pies został zabrany do weterynarza, obstrzyżony, bo futra nie dało się rozczesać, odrobaczony, po wstępnych oględzinach wiemy, że będzie wymagał w najbliższym czasie diagnostyki i leczenia. Z całą pewnością ma zanik mięśni i problemy z oczami. Kłopot z oczkami Simby (bo tak dostał na imię na nową drogę życia, wcześniej nie posiadał nawet imienia...) może wynikać z faktu, że był bity po głowie, a zanik mięśni i dysplazję stawów spowodowało długie tkwienie w bezruchu na krótkim łańcuchu.

Simba został już wykastrowany, najgorsza jednak jest diagnoza dotycząca wątroby. Niestety. badania wykazały dużego, nieoperacyjnego guza... Zbieramy na diagnostykę, być może chemię, a potem na leczenie. Czy Simba, który całe życie spędził będąc niekochanym, uwiązanym do budy i zapomnianym przez człowieka, zasługuje teraz na zlekceważenie? Chcemy podarować mu jeszcze kilka wspaniałych lat życia i wygrać z nowotworem, który zabije go, jeżeli nie będzie leczony...

DobryKlik.pl zebrał dla Simby kwotę  1613,70 zł





Pomagaj psom codziennie Charytatywna pomoc dla psów

Owczarek niemiecki długowłosy to marzenie wielu ludzi. Każdy chce go mieć, bo piękny, bo obronny, bo słucha właściciela, bo łatwo się uczy. Szczeniaki w typie owczarka niemieckiego długowłosego rozchodzą się na pniu. Taki też był początek drogi Borysa - spodobał się komuś i został zabrany jako młody szczeniak do domu.

Dom okazał się blokiem - 35 metrów powierzchni, a na niej rodzina z dwojgiem dzieci i on. Borys zaczynał dojrzewać, domagał się spacerów i w końcu wylądował na stałe na działce, gdzie miał trochę więcej przestrzeni, ale też nieregularne posiłki, deszcz, brak budy itp.

Po 3 latach trafił do rodziny mieszkającej w 4-piętrowym bloku - niestety, pan Borysa doznał urazu kręgosłupa i zmuszony był oddać psiaka - tak trafił do naszej fundacji. Po dokonaniu oględzin okazało się, że pies jest wnętrem, czylI ma zlokalizowane męskie gruczoły w brzuchu (nie został wykastrowany za młodu), ma ogromną - taką wielkości pomarańczy przepuklinę odbytu - załatwia swoje potrzeby co 10 minut, nie kontroluje wypróżniania, a jakby tego było mało, ma guz na grzbiecie.

3 marca został poddany operacji usunięcia przepukliny, kastracji oraz usunięcia guza. Operacja trwała ponad 3 godziny, usunięto przepuklinę, zrobiono nowe rusztowanie odbytu. Koszt operacji - 750 zł, do tego leki i kołnierz oraz codzienne wizyty kontrolne - 30 zł każda przez 10 dni. To nie koniec, bo gdy Borysowi zrobi się blizna, przejdzie drugą operację - za 6 tygodni, za którą trzeba będzie zapłacić znów 750 zł.

Czekamy na wyniki badań histopatologicznych. Borys potrzebuje specjalnej, łatwo przyswajalnej karmy, leczenia i ponownej operacji. Nie stać nas na te koszty, dlatego prosimy Was o wsparcie.

DobryKlik.pl zebrał dla Boryska kwotę  2257,71 zł





Pomagaj psom codziennie Charytatywna pomoc psom

Oskar trafił pod opiekę naszej fundacji w styczniu. Można powiedzieć - nowy rok, nowe życie. Został znaleziony w rowie przy temperaturze -20 stopni! O 3 nad ranem został zabrany do domu tymczasowego, co bezdyskusyjnie uratowało mu życie.

Pierwsza wizyta u weterynarza - poza zagłodzeniem, odwodnieniem i wyziębieniem organizmu, pchłami i zapaleniem jelit - ujawniła bardzo poważny problem z jego łapkami - gigantyczną krzywicę, która uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie. Oskarek dostał antybiotyk, witaminy, leki odrobaczające, zalecenia żywieniowe oraz skierowanie do ortopedy.

Wizyta u ortopedy i zdjęcia rentgenowskie ujawniły schorzenie, jakim jest radius curvus z podwichnięciem stawu nadgarstkowego i dysplazją stawu łokciowego. Dowiedzieliśmy się, że radius curvus jest wygięciem kości promieniowej, w wyniku przedwczesnego zaniku chrząstki przynasadowej dalszej kości łokciowej (kość ta wydłuża się głównie od strony tej chrząstki). Wzrost kości łokciowej ulega zahamowaniu, przy czym kość promieniowa rośnie, a ponieważ połączona jest z łokciową ulega wygięciu do środka, może dochodzić do nadwichnięć stawu łokciowego i deformacji nadgarstka. Rozpoczęła się walka o sprawność Oskarka!

Kolejna konsultacja ortopedyczna - by wybrać optymalną, najlepszą dla niego metodę operacyjną, zdecydowaliśmy się porozmawiać z niezależnym lekarzem, porównać ceny zabiegów. Bez operacji piesek nie ma szans na normalne życie! Cierpi przy każdym kroku, a jest młody, ma dopiero 2 lata…

Jego życie, jego sprawność i szczęście zostało wycenione na 6 tys zł! Osteotomia korekcyjna kości promieniowych z osteotomią korekcyjną kości łokciowych - każda łapka ok. 2500 zł - oraz konieczna przed operacją tomografia komputerowa (plus kastracja przy okazji narkozy) to koszt 1000 zł.

Oskar nie miał łatwego życia. Nikt mu nie pomógł, kiedy operacja miała największe szanse powodzenia (w fazie wzrostu). Nie wspominając o tym, że na RTG widoczne są śruciny - ktoś zobił sobie z Oskarka żywą tarczę i do niego strzelał, Oskarek umarłby w rowie, przez nikogo nie kochany, jednak uśmiechnęło się do niego wielkie szczęście. Prosimy o każde wsparcie. Razem możemy sprawić, że Oskarek będzie jeszcze biegał.

DobryKlik.pl zebrał dla Oskarka kwotę  2001,46 zł





Pomagaj psom codziennie Charytatywna pomoc psom

Pod opiekę naszego stowarzyszenia trafił młody około 3 letni psiak w fatalnym stanie! Stan do którego został doprowadzony musiał trwać naprawdę bardzo długo! Pies słaniał się na nogach, nie miał sił samodzielnie stać!

Po wykonaniu badań (morfologia, biochemia oraz badanie moczu) okazało się, że ma znacznie podwyższony alat - może to wskazywać na toksyczne zapalenie wątroby. Z powodu anemii ma również niski poziom hemoglobiny... Jest odwodniony i ma zanik mięśni. Waży zaledwie 13 kilogramów. To sama skóra i kości.

Doprowadzenie psa z takiego stanu do normalności wymaga bardzo dużo czasu i zaangażowania. Tobi aktualnie przebywa w domu tymczasowym, gdzie dostaje jeść co 4h w bardzo małych ilościach. Codziennie odwiedzamy klinikę w celu podawania kroplówki. Dostaje leki doustne, musi spożywać specjalistyczną pełnowartościową karmę bardzo dobrej jakości. Na spacery wychodzi tylko w ubranku (z powodu braku tkanki tłuszczowej).

Bardzo prosimy o wsparcie finansowe dla Tobiego. Jesteśmy grupą osób, która niesie bezinteresowną pomoc tym biednym zwierzętom, jednak ze wsparciem ludzi o dobrych sercach jest to możliwe. Prosimy Was o pomoc.

DobryKlik.pl zebrał dla Tobiego kwotę  1152,60 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórki na leczenie psiaków

Czasami to sekundy decydują o życiu, które jest zagrożone. Tym razem zdążyliśmy... Jednak życie psiaka zawisło na włosku. Zadzwonił do nas zdesperowany mężczyzna. Mówił, że w jednej z wiejskich miejscowości w okolicach lasu znalazł umierającego psa. Stwierdził, że zwierzak jest zmasakrowany, cały w ranach, prawdopodobnie po wypadku. Na miejsce pojechał nasz inspektor oraz lekarz weterynarii. Zastano opłakany widok.

Zakrwawiony psiak leżał w leśnej zatoczce i ledwie oddychał. Był bardzo zmarznięty i poraniony. To, że jeszcze żył, to prawdziwy cud. Psiak został natychmiast przewieziony do lecznicy, gdzie lekarze zajęli się ratowaniem jego życia. Jak wynikało ze wstępnych oględzin, rany u psiaka nie były efektem potrącenia przez samochód, a pogryzienia, prawdopodobnie przez psa lub innego leśnego drapieżnika.

Gucio ma liczne rany na łapach, głowie, szyi. Wymagał niezwłocznych zabiegów weterynaryjnych, oczyszczenia i zszycia ran. Psiak był tak mocno wyczerpany i zmarznięty, że musiał otrzymać też kroplówki i leki wzmacniające. Na szczęście jego rokowania są coraz bardziej pomyślne. Zrobimy wszystko, aby zwierzątko było zdrowe i bezpieczne. Niestety, koszty są dla nas zbyt dużym obciążeniem, z uwagi na ogromną liczbę podopiecznych.

Ile warte jest życie skrzywdzonego zwierzaka? Dla nas absolutnie bezcenne, dlatego nie wahaliśmy się ani chwili, aby pomóc! Teraz sami potrzebujemy pomocy w leczeniu i opiece nad psiakiem. Będziemy wdzięczni za każdy grosik.

DobryKlik.pl zebrał dla Gucia kwotę  1223,25 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórka na leczenie psa

Aksio to 5-letni psiak, który musiał opuścić miejsce, w którym dotychczas mieszkał. Pies trafił do nas niedawno w bardzo złym stanie, był odwodniony, apatyczny, wyniki krwi były bardzo złe.

Aksio do tej pory mieszkał w miejscu, gdzie jeden z członków rodziny go nie chciał, wiązało się to z dużym stresem dla psiaka, nie zawsze był dobrze traktowany, choć inni członkowie rodziny bardzo go kochali... To mądry pies, grzeczny, kochany, lgnący do ludzi. Wiele wycierpiał, walczył o życie i na razie wygrywa, ale dalsza walka nie obejdzie się bez ludzi, którzy zechcą mu pomóc.

Obecnie stan Aksia jest ustabilizowany, ale piesek ma zapalenie jelita, przepuklinę kroczową i zakrzywiony odcinek jelita, w którym zbiera się kał. Aksio musi przejść operację, ta operacja uratuje mu życie, dlatego bardzo prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na zabieg. Koszt takiego zabiegu to około 1500-1800 zł plus koszty hospitalizacji po operacji, koszty leków i specjalistycznej karmy.

Zwracamy się z ogromną prośbą o wsparcie Aksia. To kolejny psiak, który stanął na naszej drodze, któremu możemy pomóc, ale nie obejdzie się bez Was. On całkowicie skradł nasze serca i chcemy go uratować, chcemy aby miał szansę na kochający dom, na troskliwego opiekuna, który nie zrobi mu nigdy krzywdy. Prosimy Państwa o wsparcie.

DobryKlik.pl zebrał dla Aksia kwotę  2063,05 zł





Pomagaj psom codziennie Klik na leczenie psów

Zgłoszenie! Interwencja! Zdenerwowany głos w słuchawce:Ten pies umiera za życia! Wszyscy patrzymy jak cierpi! To straszne! Jedziemy... Dwie Inspektorki udają się samochodem na miejsce. Co widzą? Wiejski dom, wokół lasy. Zza płotu widać rodzinne niedzielne popołudnie. Dzieci się śmieją, ich rodzice przechadzają się po ogrodzie.

Wchodzimy. W oddali widać trzy kojce, a w nich psy. Dwa radosne, wesołe, a jeden leży bez ruchu. Nie podnosi głowy. Brak jakiegokolwiek odruchu życia. W jego kojcu odchody nie sprzątane latami. Smród. Tysiące much. Pozostałe dwa kojce czyste. Inspektorki pytają: dlaczego? Pada odpowiedź: Ten pies jest chory i brzydzimy się sprzątać.... Konsternacja. Inspektorki zaniemówiły z wrażenia. W końcu pytają: A na co jest chory? Krótka odpowiedź: Nie wiemy.

I znów cisza. Wreszcie kolejne pytanie: Nie byliście u weterynarza? Ponownie pada szybka i krótka odpowiedź: Nie... Bo to chyba rak. Inspektorki nie mają więcej pytań. Z trudem ukrywają zdenerwowanie. Próbują zachować spokój. Wiedzą, że muszą szybko zabrać psa do weterynarza. Trzeba tego psa odwieźć jak najdalej od tych ludzi. Ludzi?! To potwory w ludzkiej skórze!

Psiak bardzo cierpi, nie ma z nim żadnego kontaktu. Inspektorki wynoszą go do samochodu. Pies przez całą drogę leży w jednej pozycji, nie rusza się. Zwierzakowi wszystko jedno. Zachowuje się jakby już nie żył. Gdy się na niego patrzy, można go zrozumieć, że nie chce żyć, że chciałby odejść…

Pierwsza opinia weterynarza brzmi: Cholera, jak ten pies strasznie cierpi. Jak można doprowadzić do takiego stanu?! Te zwały skóry to konsekwencja opuchlizny. Inspektorki nie wytrzymują napięcia. Płaczą. Odreagowują wielki stres.

Hektor został odebrany od właścicieli, a właściwie od oprawców i został umieszczony w szpitaliku dla zwierząt. Tam została zrobiona diagnostyka oraz zostało rozpoczęte leczenie pieska. Przez pierwsze dni psiak był zalękniony i nieobecny. Można było z nim robić wszystko, tak jakby było mu wszystko jedno, żyję lub nie żyję, obojętnie! Piesek był wrakiem, szwankowało wszystko! Nerki, wątroba, serce i skóra. Hektor przebywa obecnie w przytulisku, jest tam pod stałą opieką weterynarza.

Niestety, leki będzie brał już zawsze. Nasz pupil długo będzie pacjentem, zanim dojdzie do normy, szczególnie jego skóra. Prosimy o pomoc w leczeniu Hektora. Koszty są duże. Czeka go dalsza diagnostyka i operacja skóry. Gdy wszystko się uda, Hektor będzie nareszcie szczęśliwym pieskiem!



DobryKlik.pl zebrał dla Hektora kwotę  1429,80 zł





Pomagaj psom codziennie Klik na leczenie psów

W Łaskarzewie (Siedlce) nieznany sprawca potrącił maleńką 4-kilogramową suczkę i uciekł z miejsca wypadku. Przejeżdżająca drogą wolontariuszka ujrzała ją przed maską swojego auta, leżącą na środku jezdni w kałuży krwi. Pilnował jej mały kundelek, na dworze panował mróz i śnieżyca. Wolontariuszka przekonana była, że sunia nie żyje - krew była wszędzie.

Gdy okazało się, że suczka oddycha, wolontariuszka była pewna, że to już stan agonalny. Jak najdelikatniej owinęła Rudkę w płaszcz, zapakowała do auta i popędziła do kliniki. Weterynarz, po wstępnych oględzinach, stwierdził połamane kończyny, zbity bok i porażenie nerwu twarzowego. Podano jej leki i skierowano na dalszą diagnostykę do kliniki w Warszawie. Wykonano RTG klatki i miednicy. RTG wykazało, że miednica jest złamana w trzech miejscach i wymaga operacji!

Profilaktycznie wykonano USG, a tam… Suczka była w trakcie porodu! Stąd wyciek z dróg rodnych. Zlokalizowano trzy martwe płody. Sterylizacja aborcyjna musi odbyć się jak najszybciej. Miednica jest połamana w 3-4 miejscach. Rudka konsultowana jest z wieloma specjalistami. Operacje miednicy będą dwie, gdyż zarówno lewa, jak i prawa strona uległa złamaniom. Kości będą musiały być spajane za pomocą śrub. Jedna z panewek musi zostać usunięta i zastąpiona protezą.

Koszt samych operacji miednicy szacowany jest na ponad 2000 zł… Musimy je przeprowadzić, inaczej sunia już nigdy nie stanie na łapki. Kochani, ona bardzo cierpi. Nie wiemy, czy się pozbiera. Nie wiemy, czy operacje się powiodą. Nie wiemy, czy psinka będzie sprawna. Nie wiemy, czy nie pojawią się komplikacje… Wiemy jednak, że bez Was sobie nie poradzimy. Prosimy Was o pomoc. Ratunek dla Rudki potrzebny jest na już.

DobryKlik.pl zebrał dla Rudki kwotę  2001,45 zł





Pomagaj psom codziennie Klik na leczenie psów

Amorek to senior wyciągnięty i uratowany z wałbrzyskiego schroniska. Za kratami, w samotności, skazany był na niewyobrażalne cierpienie i powolną śmierć. Jako fundacja postanowiliśmy go stamtąd zabrać i umieścić w hoteliku pod Wrocławiem, gdzie trzymamy wszystkich swoich podopiecznych.

Amor w schronisku nie poruszał się w ogóle, pracownicy przewozili go na taczce z kojca do kojca. Leżał na gołej ziemi, zmarznięty i obolały… W hoteliku jego stan prawie się nie poprawił, zostały mu zrobione bardzo dokładne badania, na które zbieraliśmy pieniądze. Okazało się, że psiak ma problem z okiem i należy we Wrocławiu skonsultować się z okulistą. Opis badania: Zrost soczewki z tęczówką oraz z rogówką - stary uraz. Podejrzenie możliwego nowotworzenia w okolicy ciała rzęskowego (tył oka). Wytworzyło się fakoklastyczne zapalenie błony naczyniowej. Zalecona enukleacja. Psiakowi usunięto gałkę oczną, która była przyczyną silnego bólu.

Mieliśmy nadzieję, że biedak odżyje, że w końcu będzie mógł cieszyć się życiem poza schroniskowymi kratami. Niestety, bóle stawów ciągle się nasilały, psiak wył z bólu, jeżeli nie przyjmował silnych leków. Zakupiliśmy dla niego specjalny materac, aby chociaż odrobinę mu ulżyć. W końcu Amor pojechał na kolejną wizytę do weterynarza, gdzie zrobiono mu RTG. Badanie wykazało obecność śrutu w ciele psa, ktoś w przeszłości zrobił sobie z niego żywą tarczę… Śrut jest obecny nawet w pysku i głowie Amora! Lekarz podejrzewa, że bóle kręgosłupa mogą mieć związek z obecnością w tamtych okolicach właśnie śrutu. Nie można ich usunąć ani zrobić rezonansu, ponieważ Amor, z powodu wieku, nie przeżyje znieczulenia i narkozy.

Jedynym ratunkiem dla niego są bardzo kosztowne leki. Ich kwota - 250 zł za 5 dni leczenia. Tylko po ich aplikacji pies nie zwija się z bólu. Nie mamy funduszy na to, aby opłacać mu tak drogie leczenie, dlatego błagamy o pomoc finansową. Jeżeli nie będzie pieniędzy na leczenie Amora, będzie musiał zostać uśpiony, ponieważ ból jest dla niego nie do wytrzymania.

Tak bardzo chcielibyśmy, aby ten biedny, umęczony psiak mógł jeszcze trochę pocieszyć się obecnością człowieka, której nigdy nie zaznał, a już na pewno nie w pozytywnym znaczeniu, aby mógł jeszcze powylegiwać się na ciepłym słońcu i uwierzyć, że człowiek to nie tylko zło i cierpienie… Aby ten staruszek miał jeszcze szansę zaufać na nowo...

DobryKlik.pl zebrał dla Amora kwotę  1316,55 zł





Pomagaj psom codziennie Klik na leczenie psa

Starszy, wychudzony, z ropiejącymi ranami na pysku, wędrujący powoli przed siebie malamut… Zaniedbany, chory… To Kiba – kolejna ofiara ludzkiej bezmyślności i okrucieństwa…

Tym razem los był łaskawy – na drodze bezdomnego, wycieńczonego psa postawił kobietę o wielkim sercu, która nie potrafiła przejść obojętnie obok słaniającego się psiaka. Kiba został zabrany do kliniki weterynaryjnej i umieszczony tymczasowo w hoteliku w Częstochowie. Jednakże koszty diagnostyki i leczenia przekroczyły możliwości osoby prywatnej. Utrzymująca się od momentu znalezienia wysoka gorączka (40 st.), anemia, duża niedowaga, zmiany w nerkach i białko w moczu wymagają dalszej, szczegółowej diagnostyki. Ponadto Kiba ma ropiejące zmiany skórne i przepuklinę krokową. Zwrócono się do nas z prośbą o pomoc. Nie mamy funduszy, bo kilkanaście naszych stałych podopiecznych (emerytów-rezydentów i psów oczekujących na adopcję) generuje ogromne koszty. Od 3 dni o życie walczy też chora na parwowirozę Nina.

Ale ŻYCIE jest BEZCENNE. Kiba dostał szansę od losu, nie możemy więc zawieść jego i Karoliny, nie możemy zostawić ich bez pomocy. Kiba nie może czekać. Musi zostać umieszczony na kilka dni w klinice w Łodzi w celu pełnej diagnostyki. Po jej zakończeniu dalsze leczenie prowadzone będzie w hoteliku w Eminowie pod okiem nieocenionej Edytki.

Zawsze mogłyśmy liczyć na Wasze wsparcie. Dzięki Wam możemy skutecznie pomagać. Każda złotówka jest ważna. Kiba nie ma nikogo poza nami! Podaruj mu szansę. Nie bądź obojętny na jego los.

DobryKlik.pl zebrał dla Kiby kwotę  1286,80 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla Psinki

Klara ma niespełna 4 lata. Sunia z niewiadomych przyczyn stała się bezdomna i trafiła do podmiejskiej przechowalni, zimnego boksu. Zamiast leczenia, ktoś zafundował jej cierpienie i powolną śmierć.

Sunia ma ogromnego guza, który wymaga operacji. Klarę czeka poważny zabieg, a nas ogromne wydatki. Musimy przeprowadzić dokładną diagnostykę. Nie wiadomo, czy uda się wyleczyć Klarę jedną operacją, ponieważ guz jest ogromny i rozsiany po całych listwach mlecznych. Prosimy o wsparcie tej przeuroczej jamniczej piękności i trzymanie kciuków za powodzenie i skuteczność leczenia. Sama Klara to fantastyczny psiak, chce żyć i okazuje to każdym swoim ruchem i energią!

Nie jest nam znana historia suczki. Nie wiemy, kto mógł pozbyć się tak kochanego i ufnego psa. Chcemy dla Klary nowego, lepszego życia. Pierwszym jego etapem musi być jednak powrót do zdrowia. Obecnie koszty leczenia Klary są jeszcze w pełni nieznane, gdyż odbyła się dopiero pierwsza konsultacja. Klara przebywa w domowym hoteliku, co powoduje wzrost kosztów jej utrzymania.

DobryKlik.pl zebrał dla Klary kwotę  1007,55 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla Psinki

Maleńka suczka błąkała się po parku, kompletnie zdezorientowana. Nie wiedziała, w jakim kierunku powinna iść. W końcu ktoś powiadomił straż miejską.

Suczka trafiła do przechowalni, z której miała pojechać prosto do schroniska. Z kojca zabrali ją wolontariusze grupy lokalnej Fundacji Viva – Zwierzaki z Mińska. Okazało się, że maleńka suczka jest psią staruszką. W schronisku nie miałaby żadnych szans…

Psinka, jak i inne zwierzaki w jej wieku, słabo się już porusza, ma siwiutką mordkę i ząbki w fatalnym stanie. Widać, że nikt o nią nie dbał. Badania krwi wskazały na anemię, która zapewne wzięła się z niedożywienia. Bardzo możliwe też, że sunia nie mogła jeść z powodu zębów, które były połamane i całe w kamieniu.

Maleńkie ciałko pełne było kleszczy. Aż trudno uwierzyć, że sunia nie miała babeszjozy. Ponadto suczka miała chore oczka oraz zmiany zwyrodnieniowe w stawach, chodziła z trudem i prawdopodobnie również z bólem. Podczas osłuchiwania, lekarz wyłapał także szmery w sercu. Konieczne były specjalistyczne badania – usg, ponieważ sunia miała męczące biegunki oraz echo serca, z powodu źle pracującego serduszka.

Psia staruszka otrzymała cały arsenał leków, aby pomóc jej dosłownie i w przenośni stanąć na łapki. Psinka jest cały czas pod opieką lekarza, odbywa regularne wizyty i badania. Bardzo potrzebujemy wsparcia, aby móc ją leczyć.

DobryKlik.pl zebrał dla Psinki kwotę  1031,25 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psinki Lisi

Chora, 8-letnia suczka w typie owczarka collie merle jeszcze do niedawna przebywała w schronisku. Prawdopodobnie spędziła tam prawie całe życie. Nie domagała się zainteresowania, nie skakała na siatkę. Parzyła swoimi smutnymi zrezygnowanymi oczami, jakby nie miała już nadziei na lepsze jutro, jakby zapomniał o niej świat...

Parę lat temu znalazła swój długo wyczekiwany dom, jednak jej problemy zdrowotne spowodowały, że nowa rodzina postanowiła ją oddać z powrotem do schroniska... Czy suni uda się jeszcze odzyskać wiarę w człowieka?

Chociaż Lisia ma 8 lat, wygląda jak staruszka. Sunia musiała długo cierpieć, o czym świadczy ogólne osłabienie organizmu, wychudzenie, grzybica, guzy na śledzionie, a także wyłysienia na całym ciele, szczególnie na szyi i łapach. Lisia zmaga się prawdopodobnie z rzadką chorobą skóry – rogowaceniem ciemnym. Wstępne badania diagnostyczne nie pozostawiają złudzeń – Lisia będzie wymagała długiego leczenia i specjalistycznej karmy.

Obecnie sunia przebywa w hoteliku, gdzie otoczona jest troskliwą opieką. Niestety, bez pomocy ludzi o dobrym sercu, dalsze leczenie suczki nie będzie możliwe. Wspólnymi siłami możemy pomóc tej łagodnej, spokojnej i tak pragnącej miłości psince odmienić swój los.



DobryKlik.pl zebrał dla Lisi kwotę  719,60 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka Miko

Miko to około 18-letni piesek, znaleziony na ulicy, chodzące nieszczęście… Weterynarz, kiedy zobaczył malucha (piesek waży ok. 5-6 kg) był bardzo zmartwiony i powiedział, że od wielu lat nie widział takiego zaniedbania. Po psiaku chodziły gigantyczne pchły w ogromnych ilościach, cały czas się drapał, został odpchlony podwójną dawką.

Po wstępnych oględzinach okazało się, że ma zwichnięcie spojówki, w drugim oczku zapalenie, drożdżycę w uszach, popękane pionowo zęby, skórę w złym stanie i chore serce. Musimy wykonać badanie krwi, badanie serca, odrobaczenie, badanie kału, badanie oczu u okulisty, na pewno leczyć oczy i serce (serduszko już do końca życia, więc będą potrzebne leki na stałe). Piesek niedosłyszy i niedowidzi.

Cud, że nie zabił go samochód… Psiak, po zabraniu go do auta, został owinięty kocykiem i od razu zasnął tak mocnym snem, jakby od dawna nie miał możliwości spokojnego snu w ciepłym miejscu. Serce nam się krajało na ten widok. Teraz piesek przebywa w awaryjnym domu tymczasowym i poszukuje domu tymczasowego długoterminowego lub domu stałego.

Liczymy na to, że ktoś się ulituje nad tym staruszkiem. Nie wiemy, ile życia mu jeszcze zostało, ale chcemy, aby każda chwila była dla niego szczęśliwą, bo widać po nim, że wcześniej los go nie oszczędzał… Jeśli tak jak nam los psich seniorów nie jest Wam obojętny, prosimy o wsparcie finansowe dla Miko. Dziękujemy!

DobryKlik.pl zebrał dla Miko kwotę  905,13 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka Trezora

Wrośnięte w szyję trzy przęsła łańcucha. Olbrzymi, naciekający krwią i ropą guz. Nędza i rozpacz. Oto obraz psa, który przez 11 lat służył swoim właścicielom. Zdjęcia, jakie otrzymaliśmy na maila zgłoszeniowego nie pozwoliły na chwilę zwłoki. W nocy patrol interwencyjny ruszył ratować Trezora.

Z samego rana odebrano psa. Trezor zapewne kiedyś był uroczym, malutkim szczeniaczkiem. Może kiedyś był kochany? Ktoś mówił do niego: Nasz kochany, nasz piesku. Będziesz z nami szczęśliwy. Mówił i… Kłamał.

Jakiś czas temu na szyi Trezora pojawił się guz. Zaczął się powiększać. Rodzina zamiast udzielić psu pomocy medycznej, przypięła go na polu na łańcuchu, by „nie zarazić się guzem”. Tak Trezor żył od ponad roku - na napiętym łańcuchu; marzył, aby horror się skończył. Z dnia na dzień łańcuch coraz mocniej zaciskał się na szyi Trezora, aż w końcu w niewyobrażalnych cierpieniach zaczął wrastać w jego ciało… 10 cm rozdartego bólu.

Trezor został przewieziony do kliniki w Łodzi, gdzie została mu udzielona pierwsza i niezbędna pomoc medyczna. Kolejnego dnia Trezor trafił na stół operacyjny. W trakcie operacji wycięto olbrzymiego guza oraz usunięto wrośnięty łańcuch. Próbka guza została oddana do badania histopatologicznego. Wyniki powinny być za kilka dni. Czekamy z niecierpliwością.

Obecnie trwa leczenie Trezora i jego przyzwyczajanie się do normalnego życia bez łańcucha czy olbrzymiej narośli na karku. Potrzebna jest Wasza pomoc i wsparcie. Dajmy szansę Trezorowi na lepsze życie!

DobryKlik.pl zebrał dla Trezora kwotę  904,10 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka Cookiego

Drodzy Darczyńcy! Pewien bardzo uroczy psiak i jego właścicielka znaleźli się w wielkiej potrzebie… Na prośbę opiekunki Cookiego publikujemy jej list:

"W sierpniu przygarnęliśmy 2-letniego, 5-kilogramowego pieska - kundelka z przechowalni dla zwierząt. Smutne, czarne oczka patrzyły na nas i błagały o domek. Taki brudny, malutki, zakołtuniony śmierdzioszek. Nie znamy przeszłości psa. Wiemy tylko, że był w przechowalni około miesiąca, cały czas zamknięty w boksie z 2 innymi psiakami.

Piesek jest bardzo kochany, mądry, szybko łapie, co się do niego mówi. Widać, że jest bardzo nieufny. Przez pierwsze dni chodził bardzo nisko, unikał wyciągniętej dłoni... Zdecydowanie bardziej boi się mężczyzn. Dopiero niedawno zaczął podskakiwać i cieszyć się na nasz widok, kiedy wracamy do domu. Apetyt ma. Ciągle by coś jadł. Trochę stresu mu dołożyłam dzień po przybyciu do naszego domku, ale była taka konieczność - szczepienie, odrobaczanie, odpchlenie, kąpiel i trymowanie oraz przycinanie sierści.

Po kilku dniach okazało się, że coś jest nie w porządku. Nasz Cookie załatwiał się niekontrolowanie, nawet nie przymierzał się do normalnego sikania, tylko po prostu mu leciało, kapało. Pomimo bardzo długich i częstych spacerów nie udawało się, by załatwił się na dworze. Na spacerach wącha, obwąchuje i jakby zakopuje, jednakże wcale tam nie sika. Cookie załatwia się pod siebie, nie podnosi w ogóle swojego krótkiego ogonka.

Badanie moczu wykazało stan zapalny, dostaje antybiotyk. Lekarz nie mógł zrozumieć jak to pies nie czuje... Za moją namową zostało zrobione RTG kręgosłupa. Niestety.... Złamanie kompresyjne kręgosłupa z uciskiem na rdzeń kręgowy. Do tego widoczny na zdjęciu śrut. Brak słów..... Łzy same leciały. Co ten malutki piesiulek musiał przejść.

Zaczynamy walkę o zdrowie i sprawność Cookiego. Złamanie jest zagojone, zrośnięte. Nie wiadomo kiedy i co się stało. Nie wiemy, w jakim stanie jest rdzeń, czy da się cokolwiek zrobić, czy nie został uszkodzony pęcherz, jelita, okrężnica.

Po z lekarzami z klinik weterynaryjnych z całej Polski, koniecznie musimy zrobić rezonans, żeby sprawdzić skalę uszkodzeń. Samo badanie to koszt 800 zł. Do tego dochodzi konsultacja (80 zł) i ewentualne wdrożenie leczenia, dojazdy najbliższa klinika mieści się 120 km od naszego miejsca zamieszkania - Gdańsk).

Gdy będzie możliwość operacji, to koszty te wzrosną ogromnie wysoko. Przed rezonansem należy zrobić szczegółową morfologię. Leki powinny być podawane przez długi czas. Obecnie, aby nie było zastoju moczu wyciskamy go ręcznie, w niewielkiej ilości oddaje samodzielnie. Kupiliśmy pieluchy, szampony, krem, leki, środki czystości. Nauczyliśmy się robić zastrzyki. Trzeba utrzymywać Cookiego w czystości, kąpać co 2-3 dni. Po każdym załatwianiu wycierać chusteczkami i kremować.

Chciałabym prosić o pomoc. Nie mam środków na diagnostykę i leczenie Cookie’go. Bardzo go kocham i chcę zronić wszystko, aby mu pomóc. Nie wiadomo czy to porażenie się nie pogłębi jeśli nie zadziałamy. Tu ważny jest czas. Potrzebuje wsparcia, by Cookie odzyskał sprawność. Bardzo liczy się Wasza pomoc i każdą złotówka.

DobryKlik.pl zebrał dla Cookiego kwotę  1023,10 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka

Jest niedużym, niepozornym pieskiem, który trafił do mazurskiego schroniska. Gdy zobaczyła go wolontariuszka, bardzo ją wzruszył, gdyż wyglądał jak kupka nieszczęścia. Przerażony, chowający się przed wzrokiem człowieka, przepraszający że żyje. W dodatku kulejący po dawnym urazie nóżki.

Co to za życie dla takiego psiaka w schronisku ? Wegetacja, cierpienie, strach. Wolontariuszka poprosiła o pomoc Fundację. Zabraliśmy go do kliniki, potem do domowego hoteliku. Obecnie Nino jest coraz weselszy, chodzi na spacery bez smyczy; wciąż jest nieśmiały, kiedy poznaje nowe osoby, ale są postępy z każdym tygodniem. Widać, że potrzebuje kontaktu z człowiekiem i chociaż nieśmiało, ale garnie się do ludzi.

To mały, adopcyjny piesek, więc ma sporą szansę na dom, ale potrzebuje człowieka, który poświęci mu sporo czasu, da mu dużo ciepła i wyrozumiałości. Jest jeden problem do pokonania. Jego nóżka została uszkodzona w wyniku jakiegoś zdarzenia. Ortopeda nie widzi szans na jej uratowanie. To stare złamanie. Problemem jest kaleczenie jej podczas poruszania się, przez tarcie o podłoże. Nóżka usycha…

Czeka go nieuchronna amputacja, a później rekonwalescencja. Nino będzie musiał nauczyć się poruszać na trzech nóżkach. Z uwagi na jego małe rozmiary nie powinno to być trudne. Prosimy o wsparcie Nino, jego leczenia, trudnej operacji oraz utrzymania w hoteliku!

DobryKlik.pl zebrał dla Nino kwotę  1229,01 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka

Maksiu ma około 6, może 8 lat. Pod koniec marca został potrącony przez samochód. Niestety, wiejski weterynarz zawyrokował, że nic się nie da zrobić. Znaleźliśmy go ponad miesiąc później, kiedy wlókł łapy za sobą, miał mnóstwo ran, spowodowanych obtarciami, niefunkcjonujący poprawnie pęcherz. Był zamknięty w komórce na węgiel... Nie miał nawet okna.

Trafił na blisko dwa miesiące pod opiekę kliniki w Tychach. Leczenie ran, doprowadzenie pęcherza moczowego do pełnej funkcjonalności, ogólne wzmocnienie, odrobaczenie, rezonans w klinice pod Cieszynem. Wynik kiepski... Maksiu ma uszkodzony 12 i 13 krąg piersiowo-lędźwiowy. W prawej łapie zerwane więzadła krzyżowe, brak głębokiego czucia w lewej łapie, bardzo słabe czucie w lewej. W czasie konsultacji chirurgicznej lekarz stwierdził, że tak późno po urazie nie ma sensu operować. Trzeba rehabilitować, leczyć zachowawczo, zbierać na wózek.

Właśnie dlatego prosimy o pomoc. Maksiu trafił do kliniki rehabilitacyjnej w Zabrzu.

Plan rehabilitacji:
laseroterapia w celu pobudzenia rdzenia kręgowego do regeneracji;
hydroterapia – bieżnia wodna, ćwiczenia w wodzie 2 x dziennie;
masaż obejmujący cały tył ciałka w celu pobudzenia krążenia przez mięśnie, rozgrzania tkanek, podrażnienia zakończeń nerwowych 1 x dziennie;
PROM – ruchy bierne zapobiegające przykurczom, odżywiające prawidłowo stawy 3 x dziennie;
gimnastyka na piłkach, dyskach 2 x dziennie.

DobryKlik.pl zebrał dla Maksia kwotę  1834,15 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka

Miśka znalazła wolontariuszka Fundacji Viva! z grupy Tylko Przyjaciele Zwierząt w Opocznie. Pies leżał przy ruchliwej drodze i od razu było widać, że nie ma gdzie się podziać. Na dworze było wtedy 30 stopni i nawet zdrowe psy źle znosiły taką temperaturę.

Pies leżał na chodniku i się nie ruszał. Nie leżał w krzakach na jakimś odludziu, dookoła były domy, chodzili ludzie, a nikt nawet nie postawił przy nim miski z wodą. Wolontariuszka pobiegła do domu po wodę. Postawiła koło psa miskę, a sama pobiegła po pomoc. Kiedy wróciła na miejsce, ktoś życzliwy miskę z wodą "sprzątnął". Na szczęście pies nadal leżał w tym samym miejscu.

Misiek trafił do lecznicy pod kroplówkę. Na pyszczku miał trzy rany, w tym dwie koło oczu. Wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy, ledwo się ruszał, zwłaszcza, że to staruszek. Po kroplówce poczuł się trochę lepiej, na drugi dzień dostał kolejną i antybiotyk na 3 dni.

Wygląda na to, że ktoś Miśka uderzył, może jak wypędzał go z domu? A może ktoś go tak brutalnie przegonił? Misiek czuje się już lepiej, ale nadal potrzebuje dokładnej diagnozy i leczenia.

Najbardziej martwią nas oczy, bo Misiek kompletnie nie widzi, obija się o meble i przedmioty na swojej drodze. Dlatego chcemy zawalczyć o Miśka, jego życie i zdrowie! Jesteśmy już po pierwszej wizycie u okulisty. Jedno oko jest uszkodzone mechanicznie, ale nie jest to nowy uraz. To znaczy, że Misio nie pierwszy raz doznał krzywdy ze strony człowieka i nie pierwszy raz nie otrzymał pomocy.

Oczko trzeba oczyścić i zaszyć. Na drugim jest zaćma, którą można usunąć operacyjnie pod warunkiem, że po przebadaniu Misiek będzie się nadawał do zabiegu. Wtedy jest duża szansa, że psiak będzie widział przynajmniej na jedno oko. Przed nami kolejne badania – badania krwi, badanie serca i pewnie jeszcze wiele bardziej szczegółowych. Wszystko po to, aby ostatnie lata życia Misia wypełnione były szczęściem bez bólu i cierpienia.

Teraz psiak jest w domu tymczasowym, ale znajdziemy mu najlepszy dom na świecie! To spokojny i grzeczny pies, mimo krzywdy, jaką wyrządził mu człowiek, nadal jest ufny i łagodny, nadal wierzy w ludzi… Dlatego prosimy Was, wesprzyjcie nas w tej walce. Potrzebne nam są pieniądze na diagnozę, leczenie, zabieg, a także na dobrą karmę dla Miśka. Z góry dziękujemy Wam za pomoc! On zasługuje na najlepsze i najcudowniejsze życie, bo takiego nigdy nie miał!

DobryKlik.pl zebrał dla Miśka kwotę  878,95 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka

Nigdy nie wiadomo, dlaczego ludzie porzucają swoich pupili. Zbyt szybko się nudzą? Obowiązek okazał się zbyt trudny? Zwierzak za bardzo dokuczał, a może trzeba mu poświęcić zbyt dużo uwagi? Pytania można mnożyć, ale odpowiedzi nigdy nie poznamy. Przynajmniej jedna rzecz jest pewna. Takie stworzonka nie mają szans na przeżycie. Tym bardziej, kiedy są dopiero szczeniakami, tak jak Laguna.

Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jak długo suczka błąkała się bez opieki, ale stan jej organizmu wskazuje na to, że tułaczka trwała nazbyt długo. A może było zupełnie inaczej? Najpierw ktoś ją głodził, a następnie wypuścił na ulicę, aby tam dokonała żywota. Jakiegokolwiek scenariusza nie namalować, każdy prowadzi do jednego i tego samego rezultatu.

Laguna jest przeraźliwie wychudzona. Kiedy na nią spojrzeć, to wydaje się, że pod skórą znajdują się już tylko same kości. Nie trzeba więc dodawać, jak bardzo jest osłabiona. Do tego dochodzą pchły, które nie dają chwili spokoju. Jakby tego było mało, piesek cierpi na problemy z jelitami.

Niestety przyjmowane leki nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Zdawałoby się, że takie doświadczenia na zawsze odsuną ją od ludzi, ale jest wręcz przeciwnie. Laguna to kochany piesek, nieustannie mogłaby się przytulać, dawać buziaki i spać na kolanach. To co uczynił poprzedni właściciel, nie zostawiło śladu w jej psychice.

Nasza porzucona sunia wymaga opieki medycznej. Potem będziemy szukać jej nowego domu, gdzie zostanie otoczona miłością, której dotychczas jej odmawiano. Leczenie i utrzymanie pieska kosztują, a nam brakuje na to pieniędzy, dlatego prosimy o pomoc. Razem uratujemy Lagunę.

DobryKlik.pl zebrał dla Lagunki kwotę  807,40 zł





Pomagaj psom codziennie Klikamy dla psiaków

Są różne pekińczyki. Wielkie grubcie i małe kruszynki. Lucynka jest mikropekinką. Malutką dziewczynką o jedwabistej sierści, ale z wielkim charakterem. Uwielbia być w centrum zainteresowania, a lwie serce nakazuje oszczekanie wszystkiego w jej zasięgu. Kocha być na rączkach i rozdawać buziaki.

Ideał do adopcji i kochania? Prawie… W schronisku zdiagnozowana jako "pekinka z uszkodzoną miednicą, po wypadku. Goi się, usztywnienie niewymagane". Trafiła do nas i byliśmy pewni, że szybko się zagoi i będzie szukała nowego domu. Coś nas jednak niepokoiło. Uznaliśmy za konieczne skonsultowanie małej u najlepszego psiego ortopedy.

Okazało się że była to najwyższa pora! Dziewczynka wcale nie ma strzaskanej miednicy (co się potrafi bardzo ładnie zagoić), ale ma wrodzoną wadę kręgosłupa, która na skutek dodatkowego urazu zaowocowała dodatkowo wypaczonymi kręgami..

Lucynka próbuje stanąć na tylne łapki i nie wie dlaczego nie może dogonić swoich pekińskich braci… Tak bardzo chce, tak bardzo się stara…

Jest jednak szansa! Od kilku lat stosowana w leczeniu zwierząt, innowacyjna i rewelacyjna metoda kuracji przy pomocy komórek macierzystych! To takie komórki, które mają dwie zdolności: potencjalnie nieograniczonej liczby podziałów (samoodnawiania swojej puli) oraz różnicowania się do innych typów komórek.. To fantastyczna metoda, stosowana z powodzeniem w medycynie regeneracyjnej zarówno u ludzi jak i, od niedawna, zwierząt!

Ta metoda to szansa na nowe, zdrowe i bezbolesne życie. Dla Lucynki jest to szansa na znalezienie nowego domu... Taka operacja to koszt ponad 2000 zł, których teraz nie mamy. Bez Waszej pomocy nie damy rady zoperować i uratować Lucynki. Chcemy zapewnić jej dobre życie. W imieniu tej małej pannicy prosimy o wsparcie, każda złotówka się liczy!



DobryKlik.pl zebrał dla Lucynki kwotę  1018,75 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psa

Bolek to pies będący pod opieką wolontariuszki jednego z wielkopolskich schronisk. Ten psiak przez wiele lat czekał na ratunek za schroniskowymi kratami.

W połowie maja Bolek przeskoczył przez ogrodzenie. Wystraszył się strzałów na poligonie, który znajduje się za domem. Wojsko miało wtedy jakieś ćwiczenia wraz z gośćmi z zagranicy i praktycznie codziennie słychać było karabiny i wybuchy granatów. Po dwóch dniach w sobotę pies został znaleziony w sąsiedniej wiosce przez ludzi mieszkających nieopodal – leżał w rowie, nie ruszał tylnymi łapami.

Ludzie, którzy go znaleźli, powiadomili służby porządkowe (łącznie dzwoniono pod pięć numerów), ale aż do niedzieli nikt się nie zainteresował sytuacją. Na szczęście nie dali za wygraną i w niedziele zadzwonili do weterynarza z Obornik, który od razu przyjechał i zabrał go do swojego gabinetu. Rodzina, która znalazła psa, w tym samym dniu zadzwoniła do wolontariuszki pod numer podany w ogłoszeniu. Od razu jak tylko było to możliwe Bolek został przewieziony do kliniki weterynaryjnej w Poznaniu, gdzie znajduje się hotelik i psiak mógł zostać pod całodobową opieką.

Na miejscu wykonane zostały zdjęcia RTG i badania krwi. Diagnoza niestety nie była optymistyczna – uszkodzenie kręgosłupa w dwóch miejscach (odcinku krzyżowym i piersiowym), znaleziony śrut w klatce piersiowej oraz brak czucia głębokiego w łapach. Uszkodzenie kręgosłupa sprawia, że Bolek nie kontroluje wydalania moczu i kału. W odcinku krzyżowym złamaniu uległ jeden z kręgów, natomiast w odcinku piersiowym krążek pomiędzy kręgami wysunął się i wpadł do kanału nerwowego.

Przeprowadzone kolejne badania – pojawiło się światełko nadziei. Czucie jakby wróciło – pies nie miał odruchu zabierania łap, ale obracał głowę i widać, że czuł ból, kiedy uciskało się łapy i ogon. Bolek został zawieziony na tomografię komputerową do Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynarynej. Badanie wykazało, że nie obędzie się bez operacji, ponieważ kontrast nie jest w stanie przejść przez odcinek piersiowy. 25 maja odbyła się operacja kręgosłupa.

Teraz czekamy, aż Bolek odzyska czucie w tylnych łapkach. Psiak poddawany jest rehabilitacji. Bolek, poza niedowładem tylnych łap, zachowuje się normalnie, tak samo jak przed wypadkiem. Jest bardzo żywiołowy, szczeka na inne psy, je, pije, jest kontaktowy, a kiedy widzi swoją opiekunkę, próbuje wejść jej na kolana i prosi o pieszczoty.

Koszty leczenia Bolka są duże, jednak jak każde zwierze zasługuje, aby walczyć o jego życie. W najgorszym wypadku grozi mu poruszanie się na wózku, jednak każdego dnia obserwujemy, jak psiak walczy i chce żyć! Z całego serca prosimy o pomoc w postawieniu Bolka na nogi!

DobryKlik.pl zebrał dla Bolka kwotę  1021,60 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psa

Bastiana zabraliśmy z małego przytuliska z nadzieją znalezienia mu kochającego domku. Bastek to wspaniały pies o wielkim sercu, który garnie się do ludzi i innych psów, natomiast rozpacza, kiedy człowiek znika mu z oczu... Okazało się, że niestety jest również chory.

W badaniu klinicznym oka (z którego wycinana była niegdyś trzecia powieka) stwierdzono ropne zapalenie spojówki oka ze łzawieniem i opuchnięciem powiek. Nabłonek rogówki jest silnie uszkodzony i póki co trudno stwierdzić, czy pies w ogóle widzi na to oko. W jego oku zdiagnozowano wysokie ciśnienie. W uszach ma silny stan zapalny, latami nieleczoną drożdżycę… Wskazano wykonanie EKG serca, USG jąder, przyszłościowo planujemy także badania krwi i kastrację.

Wykupiliśmy pierwszą receptę, w tym antybiotyk oraz lek sterydowy na obniżenie ciśnienia w oku. Bastkowi trzeba aplikować leki kilka razy dziennie, jest przy tym bardzo cierpliwy i grzeczny.

Zaczęliśmy walkę o zdrowie i szczęście Bastka. Walkę, którą będziemy mogli kontynuować tylko dzięki Państwa pomocy Każda, nawet najmniejsza kwota jest dla nas bardzo ważna. Przed nami kolejne faktury za opiekę szpitalną, leki i hotelik, w którym Bastek mieszka. Leczenie psiaka będzie długotrwałe. W imieniu Bastka, wielkiego beagla o wielkim sercu, prosimy o wsparcie jego leczenia i udostępnianie informacji!Kochani, nie dzielmy zwierząt w potrzebie na te „nasze" i te „cudze. Przecież każde zwierzę, bez względu na to, w jakim kraju dosięgła je krzywda, zasługuje na pomocną dłoń! Przy tak ogromnej ilości zwierząt, jaką zajmują się nasi opiekunowie, umożliwienie nam zakupu czegokolwiek z listy potrzeb jest niezwykłym darem. Pomóżmy ukraińskim zwierzakom w walce o życie, zdrowie i lepsze jutro!

DobryKlik.pl zebrał dla Bastianka kwotę  1045,40 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psa

Jest na świecie miejsce, w którym psy mają niewiarygodnie straszne życie! W miejscu tym rogrywa się wojna, a codzienność tamtejszych istot to kalectwo i ulica. Nie ma na co czekać! Wraz z Psorro – w służbie Zwierzakom kilka dni temu rozpoczęliśmy akcję "Ukraina", której pierwszy etap zakończył się błyskawicznie! Kontynuujemy nasz projekt, ponieważ potrzeby nadal są ogromne.

W czerwcu przyjedzie do Polski 10 psów z dniepropietrowskiego schroniska, które ma pod opieką ponad 500 psów i ponad 100 kotów. Zaprzyjaźnione Fundacje zobowiązały się pomóc – jedna przygarnie pod swoje skrzydła 6 psów, inna – umieści pozostałe psiaki w domach tymczasowych.

Organizujemy zbiórkę, aby nie powitać wolontariuszek i psiaków z pustymi rękoma. Być może uda się również odrobinę wesprzeć finansowo zakup paliwa na podróż. Pilnie musimy zaopatrzyć się w środki Bravecto oraz Advocate, a także podkłady higieniczne. Potrzebne są koce, klatki, ręczniki, psie materace, obroże, smycze, wiaderka na wodę, mokra karma, makaron, ryż, a także wszelkie środki czystości, worki na śmierci, farby ścienne.

Kochani, nie dzielmy zwierząt w potrzebie na te „nasze" i te „cudze. Przecież każde zwierzę, bez względu na to, w jakim kraju dosięgła je krzywda, zasługuje na pomocną dłoń! Przy tak ogromnej ilości zwierząt, jaką zajmują się nasi opiekunowie, umożliwienie nam zakupu czegokolwiek z listy potrzeb jest niezwykłym darem. Pomóżmy ukraińskim zwierzakom w walce o życie, zdrowie i lepsze jutro!

DobryKlik.pl zebrał dla psiaków kwotę  910,90 zł





Charytatywna zbiórka dla psów Kliknij dla pieska

Lorcia to suczka, która walczyła o przetrwanie na jednej ze świętokrzyskich wsi. Szła sobie chodnikiem wzdłuż drogi, mijali ją ludzie i samochody. Nikt się nie zatrzymał, nikt nie pomógł. Wtedy zauważyła ją przejeżdżająca wolontariuszka. Nie mogła uwierzyć, że tak osłabiona psinka jest jeszcze w stanie iść o własnych siłach.

Wiedziała, że nie można jej tam zostawić. Podjęła szybką decyzję o uratowaniu Lorci. Sunia bała się podejść, jednak głód okazał się zbyt silny i skusiła się na jedzenie. Suczka przez ponad tydzień czekała w kojcu, aż uda się znaleźć dla niej dom tymczasowy, co nie sprzyjało jej powrotowi do zdrowia. Obecnie Lorcia jest w domu tymczasowym we Wrocławiu i tam będzie dochodziła do siebie. Okazało się, że to bardzo miła i przytulaśna sunia. Lubi zabawy i spacerki. Trudno określić jej wiek, jednak na podstawie jej zachowania i ogólnej kondycji szacujemy, że może mieć około 5-8 lat. Niestety, zęby suczki są w tragicznym stanie; są połamane i pościerane. W dniu znalezienia ważyła nieco ponad 10 kg, docelowo powinna ważyć około 15 kg.

Potrzebujemy wsparcia w utrzymaniu Lorci. Sunia musi dostawać karmę wysokobiałkową, żeby nabrać wagi. Potrzebna będzie wizyta u specjalisty, który zajmie się zębami suczki. Jej skóra też nie jest w zbyt dobrym stanie. Za jakiś czas niezbędne będą szczepienia oraz sterylizacja. Prosimy Was, okażcie naszej podopiecznej odrobinę troski! Ona naprawdę bardzo jej potrzebuje

DobryKlik.pl zebrał dla Lorci kwotę  611,74 zł





Adopcje psów Kliknij dla pieska

W schronisku w Napierkach wolontariuszka zauważyła za kratami smutną psią rodzinkę: mamę ze szczeniakami. Szczeniaczki przypominały dzikuski, a suczka była przestraszona i wycofana. Wiadomo było, że w takim stanie psychicznym nigdy nie znajdą domów i czeka je dożywocie w schronisku.

Na prośbę wolontariuszki przyjęliśmy rodzinkę do hoteliku, ale nie było to szczęśliwe zakończenie historii. Pojawiły się wymioty i biegunka, natomiast testy wykazały parwowirozę. Ponadto, rodzinka była przeraźliwie zarobaczona. To wszystko było za trudne dla maleńkiej suczki, której nie udało się przeżyć... Dwa maluszki walczyły dzielnie. Jeden wcześniej, drugi później opuścił klinikę. Teraz już wiemy, że będą żyły. Mama psiaków, której na imię Szarja, również odzyskuje zdrowie.

Obecnie mama i jej psie dzieci przebywają w hoteliku, gdzie czekają na domy. Szukamy pilnie nowych opiekunów dla każdego z nich. Psiaki są nieśmiałe, ale wystarczy otworzyć przed nimi swoje serce, a odwdzięczą się tym samym i staną się najwspanialszymi czworonożnymi przyjaciółmi. Bardzo prosimy o pomoc w pokryciu kosztów leczenia, a także w zdobyciu środków na jego kontynuowanie. Te kochane psiaki dzięki Wam mogą odzyskać radość i mieć szansę na spokojne psie życie!

DobryKlik.pl zebrał dla Szarji kwotę  649,41 zł





Adopcje psów Kliknij dla pieska

Dżeki (dawniej Kiler) został przywieziony do naszego przytuliska z likwidowanego schroniska w Krzesimowie. Historia Dżekiego jest smutna i przejmująca. Po śmierci właściciela psiak trafił w niepowołane ręce, skąd został interwencyjnie odebrany i umieszczony w schronisku. Już wtedy jego stan nie był najlepszy, jednak późniejszy brak właściwej opieki, diagnozy i leczenia spowodował, że Dżeki jest niemal całkiem łysy, ma wygryzione rany i stan zapalny skóry, a poza tym pomimo apetytu jest bardzo wychudzony.

W trakcie wizyty w gabinecie weterynaryjnym pobraliśmy psiakowi krew na podstawowe badania analityczne, które miały pokazać pracę nerek, wątroby, trzustki i tarczycy. Zrobiliśmy również morfologię, kał na pasożyty, zeskrobiny na obecność nużeńca oraz wymazy na bakterie i grzyby.

Pierwsze wyniki pokazały, że psiak ma mocną niedoczynność tarczycy oraz niewielki problem z trzustką. Wdrożyliśmy leczenie tarczycy i trzustki, a także zakupiliśmy karmę z najwyższej półki opartą wyłącznie na świeżych rybach i warzywach, gdyż nie możemy wykluczyć, że problem ma również podłoże alergiczne. W Krzesimowie psy są karmione odpadami z kurczaków, co u wielu psów może powodować uczulenie. Otrzymany po kilku dniach wynik badania mikrobiologicznego nie napawa nas optymizmem. Wykryto obecność opornego na wszystkie antybiotyki betalaktamowe gronkowca Staphylococcus intermedius oraz bakterię Streptococcus spp. W tej sytuacji Dżeki musi dostawać co najmniej dwa antybiotyki równocześnie, a leczenie będzie skomplikowane i długotrwałe. Dlatego oprócz terapii farmakologicznej chcemy wdrożyć terapię ozonem, która jest kosztowna.

Dżeki ma mniej niż 5 lat, a wygląda na staruszka. Jego smutne oczy proszą o pomoc. Nie możemy mu tej pomocy odmówić, tym bardziej, że to psiak o cudownie łagodnym i przyjaznym usposobieniu. Uwielbia się przytulać, a po tygodniu pobytu u nas już nawet zaczyna się bawić. Staramy się poprawić jego kondycję psychiczną, bo tylko wówczas może skutecznie walczyć o swoje zdrowie. Wierzymy, że nasz wysiłek nie pójdzie na marne i Dżeki znów będzie pięknym psem, który skradnie czyjeś serce, tak jak skradł nasze.

Obecnie Dżeki wymaga stałego podawania hormonów tarczycowych w dużych dawkach, enzymów trzustkowych, antybiotyków, preparatów osłonowych. Potrzebuje też częstych kąpieli pielęgnacyjnych i drogiej karmy dobrej jakości. Jeśli uda się zgromadzić potrzebne środki będziemy równolegle prowadzić terapię ozonem. Prosimy Was, podarujcie Dżekiemu szansę! Pomóżcie mu wrócić do zdrowia, aby mógł zyskać lepszą przyszłość u boku kogoś, kto pokocha go tak jak my!

DobryKlik.pl zebrał dla Dżekiego kwotę  614,40 zł





Adopcje psów Kliknij dla pieska

Poznajcie Kido, naszego dzieciaka. Kidek może mieć od 10 miesięcy do roku. Jest duży, tak samo jak duże jest jego serduszko. Mieszkał na ulicy. Po szybkiej interwencji inspektorów, przylgnął do jednego z nich i prosił o pomoc. Bał się zostać sam, był głodny, czuł się bardzo zdezorientowany. Zna ludzi, wie co to ciepłe słowo – merda ogonem, cieszy się całym sobą gdy tylko ktoś powie do niego coś miłego. Jak to możliwe, że tak cudowny psiak musiał walczyć z bezdomnością? Miejscowe burki nie dawały mu spokoju, nie pozwalały jeść, ani schronić się w bezpiecznym miejscu. Nie miał szans poradzić sobie sam. Żaden pies nie powinien walczyć w ten sposób o przetrwanie... Kido jest przesłodki i pragnie miłości człowieka. Zastraszająco ufny wobec ludzi, daje ze sobą zrobić wszystko. Mimo tego, szuka domu i miłości oraz poczucia bezpieczeństwa.

W lutym Kido skaleczył się w przednią łapę. Weterynarze zszyli ją i już myśleliśmy, że jest dobrze, aż tu nagle zaczęły się gorączki i powikłania… Lekarze dwoili się i troili, ale infekcji nie udawało się opanować. Pojawiły się zmiany, kolejne palce podlegały zainfekowaniu. Gdy padły pierwsze słowa o amputacji, załamaliśmy się. Zadzwoniliśmy do wielu specjalistów. Jeden z weterynarzy zaoferował swą pomoc. Dokonano amputacji tej części łapy, która nie była już do uratowania. Kido stracił dłoń. Operacja została przeprowadzona po 7 dniach walki o każdy centymetr łapki i przy wykorzystaniu całej gamy najsilniejszych antybiotyków. Zaraz po amputacji piesek przestał gorączkować, odzyskał siły, a łapa zaczęła się goić. Niewielkie, ale niepokojące sączenie z rany przedłużyło jego pobyt w klinice.

Dziś jest już lepiej, ale pełnego sukcesu jeszcze nie ogłaszamy. Nie chcemy ryzykować kolejnych infekcji lub przeoczenia niepokojących objawów. Piesek codziennie musi mieć zmieniane opatrunki i poddawać się kontroli weterynaryjnej. Weterynarz wyjaśnił nam, że istnieją możliwości technologiczne, które pozwolą Kidiemu wieść normalne życie po wygojeniu się rany: 1. Implant – metoda operacyjna. Z łapy wystawałby mu element stały. Metoda inwazyjna i zagrożona niebezpieczeństwem kolejnych zakażeń. Ponadto, zabieg bardzo kosztowny. 2. Proteza 3D: drukarka 3D drukuje protezę dopasowaną do uszkodzonej łapy Kidiego i jest to element zakładany i zdejmowany, jak but.

DobryKlik.pl zebrał dla Kido kwotę  1013 zł





Adopcje psów Klik dla psa

Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Swojego opiekuna kocha bardziej niż siebie samego, niż innego psa. Miłość owczarka jest jeszcze większa – to pies jednego „pana”. Za swoją ludzką rodzinę owczarek skoczy w ogień, przebiegnie pół świata, wskoczy do lodowatej wody. Serce owczarka bije tylko w jednym celu – aby być obok tego, któremu jest tak bardzo oddane. Tym bardziej niezrozumiałe są dla nas sytuacje, kiedy ludzie postanawiają się pozbyć swojego starszego już psa ot tak – po prostu. Bo szkoda leczyć. Bo stary. Bo opieka nad nim to już same problemy. Bo się znudził. Bo tak. Bo mi się nie chce…

Historia Inki jest typowa. Zestarzała się, rozchorowała. Przestała cieszyć oko i nie była już powodem do tego by imponować znajomym. Taki oto odpad, którego trzeba się pozbyć. Że kocha? Że co? To tylko pies. Wezmę nowego. Inkę trzeba zutylizować… To znaczy... ten... tego... chciałem rzec... uśpić. Przecież to humanitarne! Że kocha? Że co? To pies kocha? Pani – co pani gada. To tylko pies! Szkoda kasy, lepiej kupić nowego i znowu poszpanować. Były opiekun nawet przez chwilę próbował „naprawić zepsutego psa”. U Inki leczono nużeńca. Kiedy kuracja nie przyniosła skutku, lekarz zalecił dodatkowe badania. Właśnie na tę diagnostykę szkoda było pieniędzy. Kalkulacja była prosta – zastrzyk śmierci jest znacznie tańszy.

Jednak weterynarz miał serce. Popatrzył w oczy Inki. Żywe, mądre, oddane. Inka wcale nie stała nad grobem. Inka nie była w stanie terminalnym. Co więcej – Inkę można leczyć. O ile dobrze się ją zdiagnozuje… Co robić? Najlepiej znaleźć bezpieczne miejsce. Kiedy Inka trafiła do nas, rozpoczęliśmy natychmiastową diagnostykę... I wszystko stało się jasne. Leczenie nużeńca nie przyniosło efektów, bo to nie był nużeniec tylko ropne zapalenie skóry – autoimmunologiczna choroba, która dręczy psa przez lata. Nieleczona powoduje silny ból, świąd skóry. Na ciele chorego psa pojawiają się sączące ropnie. Skóra twardnieje, jest nieprzyjemna w dotyku.

Od poprzedniego opiekuna uzyskaliśmy informację, że rok temu Inka miała usuwany guz listwy mlecznej. Może tak, może nie. Obecnie są nowe przeżuty. Gdyby wtedy usunięto całą listwę mleczną – prawdopodobnie dziś nie byłoby problemu. Czy znowu zaważyły pieniądze? Ale to nie koniec nieszczęść. Po badaniu USG ukazał się nam guz śledziony, który trzeba szybko usunąć... Jest jednak problem… Nie można operować psa, który ma ropowicę, bo wtedy doszłoby do zakażenia, które z kolei wywołałoby prawdopodobnie zapalenie otrzewnej, a może nawet sepsę…

Musimy natychmiast wyleczyć skórę i mieć nadzieję, że guz nie pęknie i zdążymy na czas. Usunięcie nowotworu śledziony to operacja ratująca życie. Trzeba też się spieszyć, bo najczęściej guz śledziony to – hemangiosarcoma – bardzo złośliwy. Pocieszeniem jest to, że w USG brak innych zmian nowotworowych – oprócz tych na śledzionie! Potrzebujemy pieniędzy na leczenie skóry, na operację śledziony i operację usunięcia listwy mlecznej… Jeżeli chcecie wspomóc Inkę – wspomóżcie nas finansowo udostępnijcie nasz apel!



DobryKlik.pl zebrał dla Inki kwotę  951,76 zł





Pomaganie psom Kliknij dla pieska

Życie nie dało Misi zbyt wiele, my chcemy jej ofiarować tyle, ile zdołamy. A przecież zasługuje na dużo – godne pieskie życie, bez choroby, ale za to z ogromem miłości.

Wolontariusze otaczają swoją opieką kilka bezdomnych psów bytujących na ulicach miast. Z różnych przyczyn nie znalazły one do tej pory swojego domu i opiekuna. Takim właśnie psem jest Misia – bardzo płochliwa i bojąca się wszystkiego sunia. Mieszka koło zakładu pracy, na terenie którego ma postawioną budę i dostaje jeść.

Misię udało się wysterylizować. Po zabiegu musiała jednak wrócić do budy – nikt nie był zainteresowany adopcją suczki, która ze strachu potrafiła złapać zębami. Ale przecież nie specjalnie… Bezdomność, mieszkanie na ulicy i brak kochającego opiekuna – to wszystko odbiło się na zdrowiu Misi. Suczka w ostatnim czasie poważniej się rozchorowała, lekarz stwierdził zapalenie płuc. Konieczna była długa antybiotykoterapia, co w warunkach leczenia „na zewnątrz” okazało się bardzo trudne. Psina musiała raz w tygodniu odwiedzać weterynarza – kontrole i kolejne zdjęcia RTG były wykonywane po to, by sprawdzić, czy choroba się cofa. Aby pomóc suczce walczyć, wolontariusze zamówili jej także suplementy i witaminy – Misia nie jest już najmłodszym psem, a nadwerężona odporność bardzo utrudnia rekonwalescencję.

Obecnie nasza podopieczna dostaje leki co trzy dni, jest codziennie suplementowana i raz na dwa tygodnie musi jechać na wizytę do przychodni. Prosimy Was o pomoc dla tej doświadczonej przez życie psiny!



DobryKlik.pl zebrał dla Misi kwotę  1022,76 zł





Adopcje psów Kliknij dla pieska



Miłka, która się zawieruszyła - trafiła do nas tuż przed Wigilią. Typowy-nietypowy jamnik króliczy. Niewiele ponad kilogram nieszczęścia. Jest zupełnie niewidoma, nie słyszy. Jest wyłysiała i wychudzona. Jest porzucona, niechciana i zupełnie przez świat zapomniana. Ale JEST.


Mała Miłka biegała przerażona po ruchliwej ulicy, najpewniej wyrzucona. Właściciele kilka dni wcześniej chcieli ją uśpić, ale weterynarz odmówił poddania jamniczki eutanazji. Schronisko, które zagarnęło psa z ulicy, nie oddało zguby właścicielom. Uznano, co nie dziwi, że trzeba się było "bardzo postarać", aby doprowadzić psa do takiego stanu i rzekomo pozwolić mu się "zawieruszyć". Nie będziemy tu spekulować, ile było w tym celowego działania wynikającego z braku możliwości eutanazji. Tak od razu trafiła do nas.

Miłka ma 14 lat. Niezwykle pocieszna i garnąca się do człowieka, w którym upatruje mimo wszystko bezpieczną przystań i swego przewodnika. Ile pozostało Miłce ziemskiej drogi, nie wiemy. Wiemy jednak, że właśnie tu, u kresu swej wędrówki, potrzebuje nas najbardziej, bo Ci, dla których jej serce biło, zniknęli, kiedy przyszła starość.

Potrzebne są fundusze na diagnostykę Miłki. Weterynarz zaleca badania tarczycy, diagnostykę w kierunku zespołu Cushinga oraz badania krwi (morfologia, biochemia). Ponadto Miłka jest silnie zapchlona i zarobaczywiona oraz niedożywiona. Potrzebne jest ubranko, specjalistyczna karma, suplementy.

W sumie potrzeba około 2 000 zł, aby zapewnić Miłce komfort starości.

DobryKlik.pl zebrał dla Miłki kwotę  1040,90 zł






Dziękujemy Wam! za wszystkie kliknięcia i wpłaty